niedziela, 1 grudnia 2013

Magii czas***


Doczekałam się...
...nadszedł ten najbardziej wyczekiwany przeze mnie czas w roku...
To jak dla mnie - czas magii. 
To czas kiedy wszyscy staramy się być dla siebie mili, czas kiedy otwieramy swoje serca. 
Bo grudzień jest magiczny...czas kiedy prawie w każdym domu, dzieci piszą listy do Mikołaja z nadzieją na spełnienie swoich najskrytszych marzeń...
To czas kiedy w naszych domach roznosi się zapach pieczonych ciast i ciasteczek...a potem ten jeden, jedyny dzień w roku, kiedy niejednej osobie łezka poleci z oka...
U nas świeca adwentowa zapalona...pozostaje czekać...i odliczać przy słuchaniu kolęd...
Dla mnie ten miesiąc mógłby trwać wieczność:)
Atmosfera tych 24 dni jest wspaniała. Szkoda, że to co dobre, tak szybko się kończy...
Dlatego proponuję delektować się każdą chwilą. Bardzo pomagają w tym dekoracje świąteczne. Pomalutku i u nas goszczą już czerwienie. W miarę moich możliwości, dodawać będę kolejne "świąteczne czasoumilacze"


Najważniejszy w Adwencie już jest. To stroik adwentowy zrobiony moimi i Zuzy rękoma:) 
Przyznam, że miałyśmy dużo frajdy przy nim:)
Tak niewiele potrzeba, żeby zrobić coś miłego dla oka...
Szyszki, mech, troszkę brzozowych gwiazdek, odrobina czerwieni...


Dzięki Ani z bloga "Posolone pomysły" klik  mam cudne laseczki świąteczne. Część z nich zagościła w szklanej bombonierze:) Ożywiły troszkę komódkę:)


Jest też domek...podpatrzony u Madzi klik. Kiedy zobaczyłam u niej tą całą świecącą dzielnicę przepadłam! 
Oczami wyobraźni widziałam u siebie chociaż jeden...i mam! 


Stoi sobie w sąsiedztwie reniferów drewnianych.


Pomału , z czasem będą dochodziły kolejne akcenty świąteczne..
Póki co delektujemy się magicznym czasem***


wtorek, 26 listopada 2013

Coś wyszło...


Dopadło mnie chyba przesilenie jesienne...na nic nie mam siły...
Nawet myśli nie mogę poskładać, dlatego wybaczcie mi, ale dzisiaj mało pisania a więcej zdjęć będzie.


Szkatułka pokaźnych rozmiarów powstała przy okazji innych malowanych drewienek. Leżała tak sobie dobrych parę miesięcy na półce, aż w ubiegłym tygodniu przeprosiłam ja i pomalowałam. 


Jest naprawdę spora. Wiele się w niej zmieści. Mam podobną i stoi na komodzie w przedpokoju a w niej szczotki, pasty i ściereczki do czyszczenia obuwia. Zastosowań może być wiele...
Pójdzie pod młotek na moje aukcje na Allegro - kto nie wie zapraszam tutaj , a można też wejść z bocznego paska na moim blogu.
Uszyłam też dla pewnej miłej osóbki poszewki. 
To Joasia z bloga "uwielbiam czarować" będzie ich właścicielką klik.


Pomysł na nie wziełam z ksiażeczki którą dostałam właśnie od Joasi. Pokazywałam te poszewki niedawno, ale w innej kolorystyce. Jak je Joasia zobaczyła, szybciutko skrobnęła maila i zamówiła dwie sztuki. 


Jedną dostała ode mnie w prezencie za miły gest w postaci książki:)))
Przyznam, że jest jest przy nich troche pracy, a przy tym moim obecnym "nic mi się nie chce"  szyłam je, nie uwierzycie - prawie cały dzień!!!! Prułam, szyłam, klęłam jak szewc...ale skończyłam. 
Dzisiaj poszła paczuszka...


Kolor ich jest tak uniwersalny, że mogą spokojnie służyć cały rok.
I jeszcze inne szkatułki w stylu shabby chic


Mogą służyć w parze, ale i z osobna:)


Też pójdą pod młotek:)
Może a nuż znajdą właściciela...

Coś tam jednak naskrobałam...
Teraz zmykam do kuchni bo Zuzka przyjdzie lada moment ze szkoły i będzie się domagała jedzenia - głodomór jeden!

środa, 20 listopada 2013

Chawilić będę...

W poprzednich postach chwaliłam się ja, więc żeby nie było za słodko, dzisiaj chwalić będę innych!
Bo że wszystkie jesteśmy uzdolnione to nie podlega dyskusji:)
Nikt tak jak my nie potrafi dowartościować drugiej osoby poprzez komentarze:)))
Ja przyznam się nieskromnie, po Waszych ostatnich opiniach (baaaardzo pozytywnych) do dnia dzisiejszego unoszę się lekko nad ziemią - nie picuje!
Ale nie o mnie miało być dzisiaj!
Ja w dniu dzisiejszym schodzę na drugi plan, a na pierwszy wysuwają się inne blogerki.
KAJA  wygrałam u niej ostatnio candy - ale to jest nieistotne!
 Ważne jest, jak wypracowaną rzecz chciała podarować KOMUŚ. Dostałam chustecznik, kominek do wosków i same woski. Dokładność z jaką jest wykonany chustecznik wart jest najwyższej pochwały. 


Wszystko jest tak równiutko przyklejone! 
Do tego sposób zapakowania prezentu - aż się oczy cieszyły jak wyciągałam wszystko z pudełka:)
Zdjęcia "zapożyczyłam" od Kaji bo raz, że są śliczne, a dwa że mi baterie padły w aparacie, a chciałam te cuda pokazać dzisiaj:) I jeszcze kominek


Zajrzyjcie do Kaji koniecznie - przekonacie się co jeszcze innego robi. Jej szkatułki dla dzieci są tak pomysłowe i kolorowe, że czasami żałuje że nie mam 6 lat:)))
Druga niesamowicie zdolna dziewczyna to Ania - poznana całkiem niedawno.
Pewnego miłego dnia dostałam e-maila z pytaniem czy bym nie przystała na propozycję wymianki. Weszłam na owy całkiem mi nieznany mi blog i...oniemiałam!
To co zobaczyłam zwaliło mnie z nóg. Ania wyczarowuje cuda z filcu. Są to notesy, torebki, tabliczki...a wszystko to ozdobione przepięknymi haftami!!! Próżność moja jest WIELKA więc czym prędzej (póki dziewczyna się nie rozmyśliła) napisałam: TAK. Uzgodniłyśmy, że ja dostaje torebkę (ha!), a Ania ode mnie tacę, chustecznik, poszewkę. Ja malowałam i szyłam, Ania dziergała torebkę...czas zleciał...przyszła paczka (zanim ja zdążyłam wysłać swoją) i ONIEMIAŁAM!!!
Wyciągam z kartonu przecudnej urody torebkę, która była uszyta z taką precyzją...tam było dopracowane wszystko!!! Tego nie da się opisać w słowach - to trzeba zobaczyć (zdjęcia pochodzą z Ani bloga)


Oto MOJA cudna torebka:) 
Jest dwustronna, ha! I jest piękna i ma prześliczna podszewkę pasującą do haftu i ma kosmetyczkę pod kolor środka


A największa niespodzianka była w środku, moje dziecię znalazło tam


notes z kalendarz z moim imieniem, torebkę dla Zuzy (pisk jej ogromny) i cudowna sówkę, którą od razu przygarnęła moja córa:) Jak to wszystko zobaczyłam, zdębiałam i czym prędzej dołożyłam do paczuszki to i owo...przecież takie cuda trzeba wynagrodzić - prawda? Musicie mi uwierzyć, że jakość Ani wyrobów jest na najwyższym poziomie. Zajrzyjcie proszę na jej bloga klik tym bardziej, że dziewczyna organizuje właśnie candy! A do zgarnięcia taki cudny kalendarz jaki mnie się trafił!


poniedziałek, 18 listopada 2013

Praca, praca, praca...

Chyba Was zanudzę , bo ja znowu poduszki uszyłam...
Ale co mam zrobić jak ja uwielbiam je szyć?
No taką frajdę szycie mi ich sprawia, że szok! Sama się sobie dziwię...
Moje panie z Allegro dopytują się, czy będę wystawiała poduszki o tematyce świątecznej. Na nic się oglądając w sobotę uszyłam dwie dzięki książce od Joasi , którą chwaliłam się czas jakiś temu. Co prawda w owej książce nie ma tematu świątecznego, ale po przerobieniu i wykorzystaniu kolorów świątecznych wyszły takie sobie podusie:


Pracy przy nich było sporo. Gwiazda, koronki, sztukowanie...
Ale myślę, że następnym razem szycie ich  pójdzie szybciej:)


Ale ja tak narzekam, narzekam a już mnie ręce swędzą żeby uszyć następne...
Pomysłów jest cała masa, ale czy dam radę to wszystko zrealizować to nie wiem.
Weekend miałam bardzo pracowity muszę przyznać, czasu na kawkę nie miałam. Dla Moniki z bloga "My dream white home" szyłam zazdroski. Ale nie byle jakie zazdroski, bo były one dwuwarstwowe. Monika przysłała zdjęcie z pytaniem czy bym takich nie uszyła dla niej. Jest mi bardzo miło, że wyzwanie padło na mnie:) Zaproponowałam len, zakupiłam koronkę i...


...uszyłam...
Myślę, ze bardzo będzie pasowała do jej nowego mieszkanka. Monika urządza go ze smakiem i każdy detal i zakup jest bardzo przemyślany. Firanki maja zawisnąć w kuchni. Zajrzyjcie na Moniki bloga. Tutaj proponuję skróty klik. Przekonacie sie jakie przytulne mieszkanko stworzyła:) 
Moniczko ja do Ciebie wysłałam maila!
I jeszcze mam do pokazania klosze siatki. 


Zamówiła je Sylwia. Mój maż się śmieje, że ona chyba nimi handluje, bo tyle ich u mnie zamówiła:))) Oczywiście to żarty, bo wiem że te trafią do jej szwagierki. 
Sylwia to chodząca reklama moich kloszy:)
To tyle na dzisiaj, lecę pozaglądać na Wasze blogi...