wtorek, 14 maja 2013

Polowania na skorupy trwają...

Zaczynam się podejrzewać o nałóg. Ostatnimi czasy zauważyłam, że wolę wydać pieniądze na  wszelkiego rodzaju "skorupy" i różne "przydasie" do domu niż coś na grzbiet! Jeżeli chodzi o wystrój domu to przepadłam, chociaż od zawsze starałam się przywiązywać dużą wagę do wystroju naszego domu, to teraz dostałam totalnego hopla na tym punkcie!!!
Puki nie tracę zbytniej kasy na te pierdułki to mój Z. kreci tylko głową, ale muszę się naprawdę hamować przy sklepach internetowych, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy tylko małe KLIK i gotowe - cuda mogą być moje... Ale powiem Wam, że to nie smakuje tak fajnie, jak coś upolowane za niewielkie pieniądze.
Pisałam Wam ostatnio o pastelowych świecznikach.


Kosztowały mnie całe 2,00 zł za sztukę!!!
Ha! Nawet nie wiedziałam, że o takich marzyłam:)))
Skoro jesteśmy przy pastelach, to pochwalę się nowymi filiżankami


Co prawda poluję na błękitne w białe kropeczki, ale...nie mogłam się im oprzeć:)
Dla zainteresowanych informacja : skorupy zakupione w sklepie Home & you.
Nazbierało się w ostatnim czasie moich łupów.
Na starociach nie mogłam przejść obojętnie obok dzbanka emaliowanego


Kupiłam za całe 8,00 zł. Myślałam, że go przemaluję,  już prawie odchodziłam z tego stoiska ...i w oczy wpadły mi malusie dzbanuszki. No tyciusie są i w dodatku w kolorze dzbanuszka! Pytam się - Ile?
Pani rzuca cenę, a mnie z wrażenia szczęka opadła, czym prędzej kasę z portfela wyjęłam, póki sie kobieta nie rozmyśli - myślę. I zapłaciłam całe 3,00 zł!!!!
Za 11,00 zł. mam śliczny komplecik:))))
Można? Można małym budżetem zmienić cztery kąty...
Zachęcam Was do odwiedzania takich targów z klamotami, naprawdę można tam wygrzebać (dosłownie) prawdziwe perełki!!!
A na koniec pokarzę Wam co dzisiaj upolowałam. Otóż na naszym balkonie za stolikiem stoi duża donica, wygląda pięknie, problem w tym że była zdecydowanie za niska. No nie było jej widać zza stołu. Postawiłam ją na innej dużej donicy odwróconej do góry dnem, ale to nie było to...I dzisiaj chodzę ja sobie i zerkam na pierdółki i patrzę...(z początku nie załapałam co to może być), kolor zwrócił moją uwagę.
 I nagle olśnienie, to jest to!!!!

A to owe "to", to nic innego jak stojak metalowy na donicę i ... tataam:


Kosztowało mnie to 10,00 zł!
I kolorkiem się wpasował...

To na tyle dzisiaj. Ściskam Was dziewczynki mocno i lecę do pędzla. 
Mam trochę zamówień, a nie chcę żeby moje miłe Panie musiały na mnie pomstować z powodu opóźnień:)))

Buźka!!!
Buźka!!!

czwartek, 9 maja 2013

Mała namiastka lata...


Jest pięknie. 
Słonko świeci, ptaki śpiewają, dom z lekka ogarnięty...no bajka...
Euforia z powodu pieczątki nadal mnie nie opuszcza:)))
Musicie wiedzieć, że Pan Mąż mój kochany śmiał się ze mnie strasznie, ale z wielką dozą sympatii.
Ledwie wszedł w drzwi, wyskoczyłam z do niego, pod nos podsunęłam mu pieczątkę i pytam się grzecznie:
Co Ty na to Panie Mężu???
Super - odpowiada mój ślubny
Chciałbyś taką? - pytam się niewinnie
No pewnie - odpowiada nieświadomie Z.
To kup coś u mnie, a metkę dostaniesz - odpowiadam ja:)))
Po Waszych miłych komentarzach zorientowałam się, że nieźle się ze mnie uśmiałyście ... ale wybaczam Wam :))) Wczoraj unosiłam sie lekko nad ziemią, no skrzydeł mi dodała ta pieczątka!
Zorientowałam się też, że wywołałam niezłą burzę mózgów na temat własnej pieczątki...
Ile ja miałam od Was e-maili na ten temat:)))
Ale dziękuję Wam bardzo za tak miłe słowa o moich metkach i pieczątce!
Dzisiaj miałam zaplanowany dzień przy maszynie, ale ze względu, że nadal mnie trzyma stan uniesienia, to siedzę sobie na balkonie, lemoniadę z miętą i limonką popijam...


Do lemoniady z Pizzy Hat to jej daleko, ale lepszy rydz niż nic.
Przy takiej pogodzie i tej temperaturze to taki napój najlepiej gasi pragnienie...
Zdjęcia kwiatów to małe urywki z naszej działki, uciekamy na nią jak tylko mamy wolną chwilę. Zdecydowanie tych chwil jest za mało w obecnym czasie, ale...
W całym długim weekendzie majowym można było posiedzieć na niej tylko w jeden dzień, bo reszta dni to małe oberwanie chmury...
Ale dzisiaj i wczoraj to pogoda jak marzenie...


Więc siedzę i ładuję te moje baterie słoneczne:)))
Jutro podobno zdecydowane pogorszenie pogody, jak to zazwyczaj bywa w tym roku. W tygodniu słońce, a jak jest wolny dzień to 12 stopni i deszcz - szlag by to trafił!!!
Ale póki co cieszmy sie z tej letniej temperatury:)))


Przybyło mi troszkę nowych skorup w pastelowym kolorze. Większa relacja kiedy indziej a dzisiaj przedsmak tego co upolowałam. Na starociach (to już moje uzależnienie) za 2 zł za sztukę zakupiłam ja świeczniki w pięknym pastelowym różu!!! 
Czyż nie są cudne???


środa, 8 maja 2013

Mam!!!

Mam!!! doczekałam się...
Jest piękna i MOJA!!!!!!!!!
Przedstawiam Wam:


MOJA PIECZĄTKA:)))))))

Marzyła mi się od dawna, ale - właśnie zawsze było jakieś "ale". Ale nie teraz...ale jak ma wyglądać?...ale...
I w weekend majowy pogoda nie dopisała u nas kompletnie, snułam się po domu z kąta w kąt i olśnienie "jak nie teraz to nigdy"
Internet poszedł w ruch, główka popracowała, mąż mój projekt z głowy przerysował na papier, e-maila wysłałam, pani miła zamówienie przyjęła...i właśnie przyszła:))) 
Drżącymi rękoma odpakowywałam paczkę, jak dziecko w dzień Wigilii, serce waliło, i...mam swoją własną pieczątkę, taką o jakiej marzyłam od dawna...
Jest piękna, jest cudna, jest MOJA!!!!!
Teraz każda rzecz, która wyjdzie spod moich rąk, dostanie metkę z pieczątką:)))



Metek narobiłam czekając na pieczatkę. W ruch poszła nitownica, sztywne kartki, sznurek, nożyczki i wyszły metki.


Takie delikatne, takie jakie zawsze mi sie marzyły...


Niewielkim kosztem sprawiłam sobie tyle frajdy!!!
No mówię Wam siedzę sama w domu i buzia mi się śmieje od ucha do ucha.
Zuzka zaraz przyjdzie ze szkoły i powie, że matka na haju:)))
Już widzę jej to spojrzenie tak wiele mówiące ...
Pan Mąż też się będzie śmiał, tylko różnica jest zasadnicza: że ja z metek a on ze mnie:)
Ale co mi tam...niech się śmieją z czego chcą byle humor wszystkim dopisywał!!!
Ach...patrzę sobie na nie i powiem Wam, że pękam z dumy ...


Pomęczyłam Was trochę tymi zdjęciami, ale musicie mi wybaczyć kochane:)))
W sumie to dzisiaj miałam pisać o czym innym, a ten post powstał pod wpływem chwili, dlatego taki chaotyczny - wybaczcie:)))

Cieszcie się ze mną kochane!!!!

niedziela, 5 maja 2013

A miało być tak pieknie...

 Jak tam dziewczynki po majówce?
Wypoczęte? Baterie naładowane?
Pewnie było by lepiej gdyby nie ta pogoda...
Takie upały miały być! 
I co?
Moje plany na te wolne dni nie wypaliły. Pogoda nie dopisała i w sumie siedzieliśmy w domu. Lało u nas jak z cebra! Dzień w dzień...Doszło do tego, że musiałam uciekać z pelargoniami pod dach bo by się utopiły od tej ilości wody!!! Te które były pod dachem pięknie rosną, ale te na barierkach...coś mi się wydaje, że długo będą dochodzić do siebie.
Żeby zabić nudę, ale też i dla "pypcia" w piątek zrobiłyśmy z Zuzą oponki. Powiecie, że zwariowałam bo to są słodkości karnawałowe, ale pogoda w tym roku tak szaleje, że wszystko uchodzi. Nawet majowe oponki:))) 


No tak nam się jakoś ich zachciało, że powstał niezły stosik pyszności:)))
Chętnych na nie było wielu. Znikały w zastraszającym tempie. Jedni posypywali cukrem pudrem a inni woleli saute:)))

Chętnie podzielę się z Wami przepisem. Długo nie mogłam trafić na fajny przepis, aż do momentu kiedy koleżanka dała mi ten. Ciasto zarabia się w dwie minuty, a radość rodziny jak pałaszują te złote krążki...bezcenna. Warto ręce upaćkać po łokcie:)))

OPONKI

1/2 kg sera białego
1 szkl cukru
250 ml kwaśnej smietany
ok 1 kg mąki
3 całe jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki sody
1 łyżka spirytusu lub wódki
Olej do samżenia

Jajka ubijamy z cukrem ( nie musi być dokładnie), następnie palcami kruszymy ser i dodajemy śmietanę - wymieszać to łyżką (nie przejmować się krupami od sera). Dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, sodę i spirytus. Z mąką ostrożnie, ciasto lepiej żeby się lepiło do rąk, niż żeby było za twarde. Ciasto wałkujemy na mniej więcej 0,5 cm i za pomocą szklanki i kieliszka wykrawamy krążki. Smażymy na złoty kolor z dwóch stron.

Smacznego!!!