Mam!!! doczekałam się...
Jest piękna i MOJA!!!!!!!!!
Przedstawiam Wam:
MOJA PIECZĄTKA:)))))))
Marzyła mi się od dawna, ale - właśnie zawsze było jakieś "ale". Ale nie teraz...ale jak ma wyglądać?...ale...
I w weekend majowy pogoda nie dopisała u nas kompletnie, snułam się po domu z kąta w kąt i olśnienie "jak nie teraz to nigdy"
Internet poszedł w ruch, główka popracowała, mąż mój projekt z głowy przerysował na papier, e-maila wysłałam, pani miła zamówienie przyjęła...i właśnie przyszła:)))
Drżącymi rękoma odpakowywałam paczkę, jak dziecko w dzień Wigilii, serce waliło, i...mam swoją własną pieczątkę, taką o jakiej marzyłam od dawna...
Jest piękna, jest cudna, jest MOJA!!!!!
Teraz każda rzecz, która wyjdzie spod moich rąk, dostanie metkę z pieczątką:)))
Metek narobiłam czekając na pieczatkę. W ruch poszła nitownica, sztywne kartki, sznurek, nożyczki i wyszły metki.
Takie delikatne, takie jakie zawsze mi sie marzyły...
Niewielkim kosztem sprawiłam sobie tyle frajdy!!!
No mówię Wam siedzę sama w domu i buzia mi się śmieje od ucha do ucha.
Zuzka zaraz przyjdzie ze szkoły i powie, że matka na haju:)))
Już widzę jej to spojrzenie tak wiele mówiące ...
Pan Mąż też się będzie śmiał, tylko różnica jest zasadnicza: że ja z metek a on ze mnie:)
Ale co mi tam...niech się śmieją z czego chcą byle humor wszystkim dopisywał!!!
Ach...patrzę sobie na nie i powiem Wam, że pękam z dumy ...
Pomęczyłam Was trochę tymi zdjęciami, ale musicie mi wybaczyć kochane:)))
W sumie to dzisiaj miałam pisać o czym innym, a ten post powstał pod wpływem chwili, dlatego taki chaotyczny - wybaczcie:)))
Cieszcie się ze mną kochane!!!!

