Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klosze z siatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klosze z siatki. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 listopada 2015

***


Uwielbiam jasne pomieszczenia i jasne w nich dodatki.
Nawet najbardziej zacieniony pokój, można rozjaśnić poduszkami, obrusikami czy zasłonami.
Dla pani Joli zrobiłam parę rzeczy w kremach:

poduszki shabby, poduszka vintage

Kremowy materiał połączyłam z beżem i koronką bawełnianą...


Zrobiłam też klosz z siatki, którego dawno nie robiłam:)



W moich cały czas palą się świece... uwielbiam ich blask w jesienne wieczory...
Pani Jola poprosiła mnie też o serwetki na stół z kornką:

serwetki z koronką, serwetki shabby, serwetki vintage

serwetki z koronką na stół, serwetki shabby, serwetki vintage

Miłego dnia Wam życzę:)))

piątek, 3 października 2014

Takie tam...

Zanim przejdę do konkretów chcę Wam BARDZO podziękować za tyle pozytywnych komentarzy, które zawsze pozostawiacie po swojej wizycie u mnie. To się zawsze tak miło czyta:) Wasze opinie po pokazaniu moich zasłon szytych w biegu i ostatkiem sił, dodały mi skrzydeł i upewniły, że jest więcej takich "narwańców" na świecie jak ja:) 
Jesień mamy piękną w tym roku, ciepłą i słoneczną (no może poza paroma dniami deszczu i małego chłodu), co daje mi niezłego powera muszę przyznać. Ostatnio robiłam ponownie klosze z siatki.
Tą dla mojej koleżanki Ilony, miała być koniecznie z serduszkami.

klosz shabby , dekoracje do domu w stylu vintage

A te dla Dominiki

klatka z siatki , druciany klosz ,


Ten chustecznik przy nich też powstał niedawno. Zrobiłam go dla siebie. Miałam co prawda jeden z grafiką, ale mi go Zuzka zwerbowała do siebie. A że dekory drewniane walały się po kącie, to je przykleiłam, wszystko pomalowałam, poprzecierałam i gotowe:)

Chustecznik shabby , pudełko na chusteczki

Teraz żaden katar nie będzie mi straszny:)
No i na końcu tablica z grafiką:
Jedna pojechała do Pani Ewy, która jest kobietą o niesamowitym optymizmie życiowym i WIELKIM poczuciu humoru, a druga do naszej blogowej koleżanki Doroty z bloga Domek Dorotki.
Wszystkim miłym Panią wymienionym powyżej dziękuję♥...
A Wam życzę słonecznego weekendu!!!
Pa... 

wtorek, 30 września 2014

Zasłony z lnu

Na Waszych blogach od dłuższego czasu obserwuję jesienne zmiany.
Cóż, taka kolej rzeczy, i jesień okazuje się może mieć swój urok ...
Przyznam się, że i u mnie w domu pomału zachodzą zmiany. 
Jak to zwykle u mnie bywa, planów nie było ... wyszło samo:) W piątek wieczorek ok. 20.00 skończyłam malować drewienka, posprzątałam z grubsza, siadłam na kanapie, rozejrzałam się po pokoju i pomyślałam sobie: a gdyby tak uszyć zasłony z lnu???
Od myśli do czynu u mnie krótka droga, więc ...

zasłony z lnu , len na zasłony , jesień w domu

Przed północą wisiały w oknie;)))
Pan mąż jak wszedł do pokoju i zobaczył co robię, pokiwał litościwie głową, na szczęście palcem po głowie się nie postukał, skwitował tylko: 
- Przecież mówiłaś, że jesteś zmęczona ... i poszedł
Zmęczenie, zmęczeniem, ale potrzeba zasłon jest większa!!! Czego podejrzewam żaden facet nie jest w stanie zrozumieć!
Połączyłam dwa kolory lnu: śmietankę i naturalny kolor lnu. Do tego moje ulubione wiązania na troczki.

lniane zasłony , zasłony w stylu shabby , zasłony vintage

Ich szycie miałam w planach od wiosny!!!
No to JUŻ je mam:)))
I bardzo się z nich się cieszę, na tyle że odgruzowałam w sobotę mieszkanie, okna pomyłam i pozmieniałam część dekoracji, a na koniec padłam na pysk! Ale jak pozapalałam świece wieczorem




I moje ulubione Cotton balle



Pan Mąż przyszedł, usiadł na kanapę i stwierdził, że fajna taka odmiana ... napuszony był taki, że gdybym nie wiedziała, to bym pomyślała, że pomysł wyszedł od niego...faceci!


poniedziałek, 22 września 2014

W jesiennym klimacie


Za oknem plucha na całego!
Zimno, mokro...brr... - uroki jesieni można powiedzieć...
A mnie dopadła taka chandra ... samopoczucie w sam raz pasuje do pogody.
Dzisiaj poszewki w klimacie jesiennym.
 Uszyłam je dla Pani Beaty, wszystkie z lnu, a raczej powinnam powiedzieć z resztek lnu. Niestety kończy mi się ten piękny materiał...

poduszka z grafiką , poszewka vintage , poduchy shabby , home seet home

Na dwóch poszewkach miał być motyw sów. Po parokrotnej wymianie mailowej, Pani Beata wybrała ostateczny wygląd grafik.

poduszka z grafiką , poszewka vintage , poduchy shabby , keep calm and relax

Na dwóch pozostałych napisy, a sowy zrobiłam w odbiciu lustrzanym na kolejnych dwóch.


Temat: Home sweet Home, mile widziany w coraz większej liczbie domów:)
W sklepach jest już cała masa gadżetów do domu z tym tekstem, ale ja najbardziej lubię go na właśnie na poduszkach. One tak cudnie potrafią ocieplić pomieszczenie...

poszewka z grafiką , poduszka shabby ,

I moje ulubione astry w pudrowym różu...od lat kupuję je u tego samego pana na ryneczku...


piątek, 12 września 2014

Chyba sie rozdwoje!

Kochani wpadłam tylko na chwilę.
W domu bajzel na całego, zamówienia czekają,  a ja mądra po lesie latam!!!
Chyba mnie pogięło całkiem, ale przy takim wysypie grzybów jaki mamy w tym roku, to nawet taki grzybiarz jak JA przynosi całe kosze do domu!!! A musicie wiedzieć, że u mnie to się NIGDY nie zdarza...bo ja jestem z tych co idą przez las i grzybów nie widzą, a idące za mną moje dziecko tnie na potęgę grzyby i woła:
- Mamo, znowu ominęłaś grzyba! 
- Jakiego grzyba? - pytam się
- Tego przy którym teraz stoisz!
Patrze pod nogi i ...GRZYB! - wołam
I tak jest niestety co roku...
Doszło nawet do tego, że mnie do lasu nie chcą zabierać! Że i tak pusty koszyk przywiozę...
A ja im na to, że nie prawda, że mam pełny...a ONI na to:
- Tak, ale czego? Wrzosu, kory, mchu???
- Szyszki też zawsze mam! - odpowiadam im
Ale w tym roku jest inaczej!!! Ha!!!
Pełny koszyk miałam wczoraj i we wtorek też:)))
No więc mam roboty na maksa...z suszeniem, czyszczeniem i ładnych parę słoików mam w ocie zrobionych...pychota!!!
Chyba się rozdwoję!
A w miedzy czasie omijam bajzel i wychodzę pomału z zamówień.
W weekend plotłam klosze z siatki:

klatka , klosze z siatki , klosz  w stylu schabby , klosze rękodzieło

Dawno ich nie robiłam...
Te powstały dla Elizy, która komplet kloszy już co prawda ode mnie posiada, ale te były zamówione dla koleżanki z Holandii gdzie Eliza aktualnie mieszka...a , że była w Polsce to przy okazji pozamawiała parę pierdułek dla koleżanek:)
Przyznam, że robienie tych klatek jest bardzo żmudne i bolesne, ale efekt końcowy wynagradza wszystko:)
Bo czy nie jest miło zapalić w niej świece w jesienne długie wieczory???

klatka , klosze z siatki , klosz  w stylu vintage

U mnie mrugające ciepłe płomyki świec są na porządku dziennym...właśnie przejrzałam ich zapas i muszę się na nowo zaopatrzyć w nie przy okazji wizyty w Ikea:)
Dla innej znajomej Elizy zrobiłam wianek z warkocza w kolorze beżowym:

wianek warkocz , wianek rękodzieło

Będzie wisiał w oknie dlatego kwiatuszki są z obydwu stron:)

wianek warkocz , wianek rękodzieło , wianek w stylu vintage

Ale może też i stać na półce - co kto lubi:)

wianek warkocz , wianek rękodzieło , wianek z lnu

Pomimo biegania po lesie, szycia, malowania i dłubania w drucie - zamówienie to robiło mi się wyjątkowo miło:)


A pamiętacie jak opisywałam wcześniejsze zamówienie Elizy? 
Jak nie to klik dla przypomnienia.
Pisałam tam m.in. że szyłam zasłony dla tej miłej kobietki. Nie miałam jak ich pokazać i poprosiłam Elizę o zdjęcia. 

zasłony rękodzieło , zaslony z grafiką , zasłony w stylu vintage

I klateczki też się ładnie prezentują w oknie:)


Eliza - dziękuje!!!!

A teraz lecę na spacer z psem - pa!

piątek, 25 kwietnia 2014

Małe nic...a cieszy


Tak niewiele potrzeba żeby małym, miłym gestem powitać gości w domu. 
Zawieszki takowe powstały u mnie już czas jakiś temu, ale co rusz odzywają się osoby z prośbą o tabliczki z różnymi sentencjami, jednak najwięcej robię z napisem "witamy" lub "welcome". 
Nasza wisi na ganeczku naszego domku na działce już ładnych parę lat i za każdym razem wywołuje uśmiech na ustach gości...
Ta tabliczka powstała na życzenie Agaty z bloga Pod bezchmurnym niebem.
Zamówione były dwie sztuki, plus tabliczka do gabinetu:


Wszystkie utrzymane w stylu shabby. Podobną ale ozdobioną decoupagem zrobiłam dla innej osoby:


Podobają mi się i te i te. Lubię prostotę, ale przyznaje, że mają urok też te z decoupagem. Jak to mówią:
"dla każdego coś miłego"


Ta z kolei pojechała do Pani Ilony wraz z podkładkami pod kubek z tym samym motywem:)


A dla jej siostry kochającej lawendę te:


Przyznam się, że dawno nie bawiłam się w decoupage, ale miło było powrócić do tego, od czego wszystko się zaczęło:)
A Wy co wolicie, "gołe" napisy czy "ubrane" w serwetki????
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii:)))

poniedziałek, 3 marca 2014

Fotorelacja z kiermaszu...

Pierwsze koty za płoty...
01 marca odbyły się Kaziuki w Zgierzu.
Jak Wam wcześniej pisałam, to był mój pierwszy kiermasz rękodzieła i żyje z nadzieją, że nie ostatni:)
Pogoda wbrew zapowiedziom dopisała na medal. Słonko świeciło cały dzień! Było cieplutko i bardzo sympatycznie:)


Nie wiem czy nasze stoisko się wyróżniało, czy nie - bo nie mnie to oceniać, ale zatrzymywało się masę osób i oglądało i chwaliło i część kupowało też:) 
 

Miałam i klosze z siatki, drewienka shabby, serca materiałowe różnego rodzaju...


 ...znalazło się miejsce na przeróżne komplety kuchenne...



 O ile nasz namiot był akurat, jego wymiary to 3m/3m to jeszcze jeden stolik by się przydał...ale samochód z gumy nie jest jak skwitował mój Z. Ale miejsce na kolorowe poduszki znalazłam...


Jestem mądrzejsza o kolejne doświadczenie...i z całą pewnością chcę jechać na kolejne, ale będę szukała typowego rękodzieła. Bo o ile tutaj stoisk z prawdziwym rękodziełem nie było za dużo...chińskiego rękodzieła nie liczę;), to marzy mi się typowy jarmark ... Będę szukała ogłoszeń, i proszę Was też o cynka jak będziecie wiedziały o takowej imprezie - moja wdzięczność będzie nieoceniona:)
A teraz zmykam, czas najwyższy dom odgruzować...i chwilkę dla siebie złapać...




środa, 15 stycznia 2014

Jest dobrze:)


 Pomalutku rozkręcam się z pracą. 
Mój Z. śmieje się, że miałam syndrom jak on powrotu po urlopie do pracy:)
 I może faktycznie jakaś prawda w tym jest...
No! ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo pomysły w głowie są i zanotowane nawet, jakby przez przypadek miały z głowy wywietrzeć. Trzeba brać się do pracy! Stos książek przeczytany, póki co nie planuję zakupu nowych, więc choćby z nudów to szyć i malować będę:)
Start już był i nawet powiem, że według mnie udany.
Dla Joli uszyłam zazdroskę do kuchennego okna z lnu połączonego z koronką bawełnianą.


Proponowałam grafikę na to, ale Jola nie chciała - widać nie każdemu się podobają:) Dlatego żeby nie było za mdło to uszyłam do tego serduszka.


Bo jak to mówią : "w kupie siła".
A ja bardzo lubię jak w oknie coś miłego dla oka wisi i zachęcam jak mogę wszystkie moje koleżanki żeby też coś powiesiły. Co prawda z różnym skutkiem, ale nie poddaje się:)))

Jola bardzo chętnie przystała na ten pomysł i już wiszą w jej okienku:)
A teraz pracuję nad "mamusinym" oknem kuchennym. Niedługo pokażę Wam zdjęcia...jak pomysł i praca wypali:)))
Dla Pani Moniki zrobiłam klosze z siatki:


Zapalone wieczorem w nich świece piękne światełko dają.
Uwielbiam wieczory przy ciepłych płomykach świec...


***

Przypominam o moim noworocznym candy!!!
Tutaj można się jeszcze zapisać:)